Blog
Bez taryfy ulgowej
rekontra
rekontra REAKCJONISTA
186 obserwujących 639 notek 1004170 odsłon
rekontra, 18 czerwca 2008 r.

Polowanie z nagonką na IPN

Przed chwilą przeczytałem  w Gazecie Wyborczej -  „IPN poluje na Wałęsę” I o to chodzi. O polowanie. O likwidację. O nagonkę i naganiaczy i szczwaczy. Według środowiska Gazety Wyborczej IPN poluje, tym razem na Wałęsę. Wcześniej historycy IPN polowali na Kuronia.

Tak naprawdę, to nie chodzi o polowanie, ile chodzi o to, by w tytule pojawiło się słowa „polowanie”.  Ale to nawet nie jest psychologiczna zbiorowa „projekcja” - kto myśliwym, a kto ofiarą -  to jest manipulacja. Gdyż to jest wojna z IPN i to jest polowanie na IPN.  Po prostu chodzi o język – i do języka wyborczej i języka redaktora Michnika zaraz powrócę, ale najpierw istota rzeczy … Wielokrotnie pisałem o postulacie likwidacji IPN płynącym z łamów GW, pisałem miesiąc temu w notce:  Kuroń: "Lechu, idź w zaparte", a Borsuk wciąż milczy.„Czy dzisiaj chodzi obrońcom Wałęsy o Wałęsę ? Kto chociażby pamięta jak Michnik atakował Wałęsę w przeszłości, dla tego powinno być oczywistym, że nie. Po prostu z Wałęsą w klapach garniturów łatwiej atakować Instytut pamięci Narodowej i historyków próbujących badać przeszłość.”Tydzień temu Bronisław Wildstein pisał w Rzeczpospolitej pisał to samo: „W sprawie Wałęsy nie chodzi o WałęsęLista podpisów pod protestem przeciw wydaniu książki o Lechu Wałęsie może zadziwić. Prawie wszyscy jego sygnatariusze swojego czasu nie zostawiali na Wałęsie suchej nitki. Ci, którzy dziś protestują przeciw szarganiu imienia “największego Polaka” i uznają za skandal analizowanie jego życiorysu, gdyż jedyne zachowanie, jakie mu winniśmy, to nieustające dziękczynienie, a jedyna pozycja wobec niego, jaką można przyjąć, to na kolanach, otóż ci sami ludzie w latach 90. odsądzali lidera “Solidarności” od czci i wiary. Czy przeżyli więc zbiorowe nawrócenie, którego misterium nie chcą się z nami podzielić, czy raczej w sprawie Wałęsy nie o Wałęsę tak naprawdę chodzi?Wszystko wskazuje raczej na to drugie. Niedawno sprawę nazwał bezpośrednio publicysta “Wyborczej” Marek Beylin, wzywając przy jej okazji do likwidacji IPN. Sprawa Wałęsy jest pretekstem do ataku na IPN. Chodzi więc o zablokowanie naszej wiedzy o najnowszej historii Polski. Ta wiedza ma być znowu kontrolowana przez grupę autorytetów w myśl orwellowskiej zasady, że “kto panuje nad przeszłością, panuje nad przyszłością”.Czy chodzi o najnowszą historię Polski? Tak, ale z zastrzeżeniem. Dla kogoś najnowszą historią, może być historia profesora Lwa z Doliny Nicości Wildsteina,  najnowszą historią będzie wówczas  kwestia fałszywych autorytetów moralnych, najnowszą historią będzie sprawa lustracji i agentów w roli autorytet moralnych i to jest najnowsza historia,  ale dla mnie również najnowszą historią są lata 1944 – 1956. Bardzo bliską historią, nie tylko ze względu na rodzinną tradycję. Lata PPR i NKWD, lata bezpośredniej sowieckiej okupacji to są latami robienia błyskawicznych  karier – naukowych, artystycznych – pisarskich i filmowych. Jerzy Eisler pisał w biuletynie IPN: 

„Oczywiście można było pisać „do szuflady", ale po pierwsze, w państwach dyktatorskich -jak to obrazowo określił Paweł Jasienica - nikt nie mógł być „panem swojej szuflady" i dlatego jakże często pojawiała się autocenzura, a po drugie - wiemy to dzisiaj - wówczas dość powszechnie uważano, iż ta nowa sytuacja będzie trwała wiecznie. Żeby zaś zostać wielkim poetą czy pisarzem, naprawdę nie wystarczyło pisać „do szuflady", trzeba było przede wszystkim wydawać swoje utwory, mieć czytelników i pozostawać z nimi w żywym kontakcie, cieszyć się uznaniem krytyki, wreszcie otrzymywać prestiżowe nagrody.(...) W czasach Polski Ludowej żartowano gorzko, że aby zostać członkiem Związku Literatów Polskich, trzeba było wydać dwie książki albo... dwóch kolegów. Ten ponury żart nie wziął się przecież z niczego. Mieliśmy wówczas pisarzy, których dorobek artystyczny był w praktyce żaden, a którzy byli doskonale notowani na salonach ówczesnej władzy ..

Najnowsza historia, to dzieje polskiego podziemia niepodległościowego, które to dzieje były i są białą plamą dla olbrzymiej większości polskich historyków. Lata te zostały drobiazgowo  dopiero przez Instytut Pamięci Narodowe, i dopiero teraz IPN jest w stanie przywrócić pamięć o bohaterach – niegdysiejszych zaplutych karłach AK, bandytach NSZ, NZW, WiN czy ROAKu - Ruchu Oporu Armiii Krajowej. IPN oddaje sprawiedliwość przywraca  pamięć, a wyniki badań zostały opublikowane  w ubiegłym roku w monumentalnym wydawnictwie -   Atlasie Polskiego Podziemia Niepodległościowego – i w bardzo wielu publikacjach towarzyszących.

Ale do Atlasu powrócę, gdyż miałem dzisiaj pisać o roku 1947, zamierzam przeciwstawić rok 1947 rokowi 1968 Michnika. Nie będę czynił kolejnej dygresji – ale słowo naród było słowem, którego w  „tym  towarzystwie” się  nie używało –  wielu prominentnym działaczom,   politykom  ze szczytów władzy III RP o korzeniach najdelikatniej rzecz ujmując lewicy laickiej historia długo to słowo nie mogło przejść przez gardło. Polska rozpoczęła się dla nich dopiero w 1968 roku – i sami o tym mówili, a Michnik napisał – kolejny raz wrócił do swojej jedynie słusznej polityki historycznej  - że jego świat jest naznaczony ohydą 1968 roku.  

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Aleksander Bączek Tak się składa, że czytam również wszystkie teksty o tenisie i...
  • @j.k.50 Oczywiście, że boją się jej wpływu na poglądy młodych, panicznie się boja....
  • @Godziemba Witaj Godziembo dobrze byłoby gdyby w tym roku dołączyła do niej Ula, do...

Tagi

Tematy w dziale