Blog
Bez taryfy ulgowej
rekontra
rekontra REAKCJONISTA
186 obserwujących 639 notek 1004170 odsłon
rekontra, 25 czerwca 2008 r.

Szara eminencja Lesław Maleszka.

Adam Michnik liczył się ze zdaniem Lesława Maleszki jak mało z którym. Gdy przesyłałem tekst, Adam często mówił, że musi go też przeczytać Leszek i po­wiedzieć, co sądzi …

Przed pokazaniem w telewizji filmu Trzej kumple, Ewa Milewicz pisała w recenzji:

-„Swoją drogą przyjaciele Jacka Kuronia, człowieka nieskończonej dobroci i wyrozumiałości, opowiadali anegdotę o nim i o Maleszce. Już kiedy się okazało, że Maleszka współpracował, Kuroń spotykał się z nim, po tych spotkaniach mawiał: "Pracujemy z Leszkiem nad obudzeniem w nim poczucia winy". Jacka Kuronia nie ma, a w Maleszce, sądząc po filmie, niewiele się zmieniło. To samo podkreślanie swego znaczenia, wielkiej sprawczej roli. Dowartościowywanie się czymkolwiek. W trakcie pobytu autorek filmu w mieszkaniu Maleszki dzwoni telefon. Z redakcji "Gazety", dla której Maleszka redagował teksty.

Maleszka rozmawiając przez telefon inscenizuje przedstawienie podkreślające, jak wielki ma wpływ na "Gazetę". Ile tam znaczy. Jak zarządza i decyduje o wymowie tekstów. Rozsądza tytuły i leady. Pycha, pycha, brak pokory wobec swoich "dokonań". Brak akceptacji dla tego, że ostracyzm mu się należy. Chęć pokazania dziennikarkom, że on, Maleszka, jest Kimś.”

Milewicz chce czytelnika recenzji przekonać, że to inscenizacja. Dziennikarki trzy lata zbierające materiały o Ketmanie po tej jednej rozmowie miały uznać, że Maleszka jest Kimś ?  

A może tylko chciał pokazać, że ma wpływ na Gazetę i dziennikarzy. Mieć wpływ na największą w Polsce Gazetę, to tyle co cieszyć się zaufaniem, czyż nie ? Kogo zaufaniem?

Po cóż tak inteligentny człowiek jak Maleszka miałby pokazywać, że cieszy się zaufaniem – mógłby powiedzieć, oddzwonię później. Może chciał, żeby dziennikarki zadały sobie pytanie, dlaczego cieszy się tak wielkim zaufaniem redakcji? Nie wiem.

Trzy dni wcześniej, można było przeczytać w Gazecie: Maleszka już nie pracuje w "Wyborczej"

- „Lesław Maleszka zrezygnował 20 czerwca br. z pracy w "Gazecie Wyborczej". Kierownictwo redakcji przyjęło jego wniosek o zwolnienie.” Podpisano - redaktorzy naczelni "Gazety Wyborczej"

Dziwi użyte w tytule „już”, skoro już siedem lat temu ujawniono agenturalną rolę  „krakowskiego Kuronia”. Po drugie  - Maleszki „już” nie wyrzucono – Maleszka zrezygnował. Maleszka złożył wniosek i wniosek został przyjęty.

W 2001 roku redakcja GW wydała oświadczenie: 

 "Nikt ze środowiska Gazety nie znał prawdziwej przeszłości Leszka Maleszki. Znaliśmy kogo innego. Dzisiaj musimy się zmierzyć z faktem, że przez wiele lat cieszył się w zespole autorytetem znakomitego redaktora i autora, ogłaszał na naszych łamach teksty, do których publikowania - dzisiaj już to wiemy - nie miał tytułu moralnego. Leszek Maleszka stracił w naszych oczach wiarygodność i szacunek. Jego nazwisko musi na długie lata zniknąć z łamów Gazety, bo to nazwisko wprowadzało nas i Czytelników w błąd"

Po prostu nadużył zaufania.  Dzisiaj Jarosław Kurski - wicenaczelny GW w wywiadzie Moniki Olejnik mówi:

 Pani Moniko, „Gazeta Wyborcza” jest taką samą ofiarą Maleszki, jak wszyscy inni. Myśmy go przyjęli do redakcji bodaj w 93 roku, zaufaliśmy mu. Nie było powodu nie ufać, to był nasz kolega z opozycji. On ukrył przed nami swoją przeszłość.

Helena Łuczywo w wywiadzie dla Przekroju w 2006 roku:

„Jeżeli dojdzie do nowelizacji ustawy o lustracji i w tę nowelizację wpisany zostanie obowiązek lustrowania dziennikarzy, to czy „Gazeta” podporządkuje się nowej ustawie?
– Przecież nie można prywatnej firmie narzucać, kogo może zatrudnić, a kogo nie.

Posłowie chcą to zrobić.

– Ale nie można tego zrobić, a jeśli taka ustawa powstanie, to zostanie zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego. Mamy państwo demokratyczne i państwo prawa, więc trudno mi sobie wyobrazić...

Nastrój społeczny sprzyja takiej nowelizacji. Ludzie chcą lustracji dziennikarzy i jeżeli my się temu nie poddamy, stracimy w ich oczach.

– Już powiedziałam, że redaktor naczelny nie wydaje gazety z taką główną myślą, żeby być w zgodzie z jakąś bliżej nieokreśloną większością opinii publicznej.”

Redaktor naczelny – Adam Michnik, Jarosław Kurski - pierwszy zastępca redaktora naczelnego,  czterej zastępcy – Łuczywo, Pacewicz, Stasiński i Lawiński nie potrafią wyciągnąć oczywistego wniosku z tego smutnego doświadczenia?

Kurski mówi – jesteśmy ofiarą Maleszki, Łuczywo – nie poddamy się lustracji.

Dzisiaj w Dzienniku były redaktor Gazety Roman Graczyk ujawnia:

„Druga część tego filmu to lata 90. i próby dochodzenia prawdy. To też jest w jakimś sensie pana osobista historia, bo wchodził pan w lata 90. jako zdeklarowany przeciwnik lustracji.

Tak było. A dlaczego? Jeśli człowiek z tak wielkim autorytetem jak Adam Michnik powiedział nam, że dokumenty sporządzane przez SB są "kupą gnoju", to przyjęliśmy to za pewnik. Nie było powodu, żeby mu nie wierzyć. Nie było też drogi sprawdzenia, czy aby Michnik i inni się nie mylą. Zadawano pytanie, czy warto niszczyć ludziom życie przez ujawnianie ich życiowych problemów, materiałów intymnych mogących ich skompromitować. Używano tego typu argumentów wymierzonych w lustrację. Nie było dyskusji.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Aleksander Bączek Tak się składa, że czytam również wszystkie teksty o tenisie i...
  • @j.k.50 Oczywiście, że boją się jej wpływu na poglądy młodych, panicznie się boja....
  • @Godziemba Witaj Godziembo dobrze byłoby gdyby w tym roku dołączyła do niej Ula, do...

Tagi

Tematy w dziale