Blog
Bez taryfy ulgowej
rekontra
rekontra REAKCJONISTA
186 obserwujących 639 notek 1004170 odsłon
rekontra, 23 czerwca 2008 r.

Recenzja recenzji z tezą profesora Friszke

Prominentny polityk PO, a także prominentny dziennikarz Gazety Wyborczej uznali recenzję profesora Friszke "Zniszczyć Wałęsę" pracy naukowej – „SB a Lech Wałęsa” za druzgocącą dla autorów.  Postanowiłem również ją przeczytać. 

Recenzja profesora Friszke, to publicystyka, a nie recenzja pracy naukowej. Ponadto cechuje ją wodolejstwo i chciejstwo. Wybieram kilka fragmentów i poddaję analizie prawie wyłącznie z logicznego punktu widzenia - jest wystarczający:  

„ Wałęsa sam więc przyznaje od lat, że rozmawiał z oficerami SB i coś podpisał. Zastrzega przy tym, że nie szkodził kolegom i na nich nie donosił. Fakt zarejestrowania Wałęsy jako TW "Bolek" świadczy raczej o pragmatyce ówczesnego działania SB, a nie o faktycznej zgodzie Wałęsy. Zapewne jednak istotnie spotykał się wiele razy z oficerami, nie sposób bowiem zaprzeczyć prawdziwości wszystkich przywołanych przez autorów dokumentów. Jeśli człowiek ma przez całe swoje dorosłe życie podobny charakter, a tak chyba jest, to łatwo sobie wyobrazić ową grę Wałęsy. Mówił dużo, ogólnie i często niejednoznacznie, manewrował, próbując przechytrzyć rozmówców, ale zarazem uniknąć awantury. Przedstawiał im swoje racje, traktując rozmówców jako przedstawicieli "władzy". Opowiadał się za stopniową poprawą warunków, a przeciw akcjom konfrontacyjnym. Taki Wałęsa był jako przywódca sierpniowego strajku i "Solidarności".

Wałęsa nie przyznaje od lat, że rozmawiał i coś podpisał – gdyż miesiąc temu zapewniał, że podpisał jedynie pokwitowanie odbioru sznurówek. Może Friszke zadzwoniłby do prezydenta i panowie wspólnie by ustalili, która ze sprzecznych wypowiedzi jest obowiązującą. I druga sprawa - na jakiej podstawie Friszke napisał, że zarejestrowanie Wałęsy to pragmatyka służb?

Friszke pisze – „zapewne jednak spotykał się wiele razy” – i należałoby w krytycznej recenzji to "wiele razy" rozwinąć – oszacować -  kilka razy, to nie kilkanaście, a tym bardziej kilkadziesiąt razy. Więc wiele razy to szacunkowo ile razy ?

Szacunkowo "Ile razy" zostało wydartych wraz ze stronami teczki? Jakich zwrotów używa Friszke w tym jednym fragmencie, zaledwie kilkuzdaniowym  coś podpisał - świadczy raczej -zapewne jednak istotnie - nie sposób zaprzeczyć prawdziwości wszystkich – taką analizę przeprowadza profesor historii? A może Friszke,  by się pokusił, jako znający pragmatykę służb na wskazanie, które dokumenty chciałby podważyć ?

Kuriozalnym jest zdanie - napisane przez profesora historii -  „Jeśli człowiek ma przez całe swoje dorosłe życie podobny charakter, a tak chyba jest, to łatwo sobie wyobrazić ową grę Wałęsy”.

Kilkuletniej pracy historyków, badaniu dokumentów Friszke chce przeciwstawić swoje wyobrażenia?  I Friszke daje się unieść fantazji – Wałęsa podobno mówił dużo, ogólnie, niejednoznacznie, próbował przechytrzyć, opowiadał się za i przeciw? I te swoje wyobrażenia profesor historii uprawdopodabnia pisząc – „Taki Wałęsa był jako przywódca sierpniowego strajku i "Solidarności".

Zarzuca autorom, że wywikłanie się z kontaktów z SB omówili w sposób lekceważący. Co konkretnie świadczy o lekceważeniu?

Friszke pisze dalej: "W przekazywanych informacjach przebijała się chęć własnego poglądu na sprawę, nadając jej niejako opinię środowiskową". Czyli, tłumacząc ten żargon na polski, wskazywał na różne niesprawiedliwości, nieprawości i domagał się ich usunięcia, dodając, że taka jest też opinia robotników. W dodatku często prezentował je - jak donosi Attyka - publicznie, za co grożono mu wyrzuceniem z pracy. Czy taką treść rozmów można nazwać "doniesieniami"?

Friszke tłumaczy żargon na polski i wyciąga bardzo daleko idące wniosku – to nie były doniesienia.

Pisze: Omawiają notatkę SB o próbie zwerbowania go 6 października 1978 r., cytują za esbekiem przebieg rozmowy, w której Wałęsa stanowczo odmówił. Nie analizują tej rozmowy, za to dwuznacznie piszą: „Nie dysponujemy wiedzą na temat ewentualnych »dalszych rozmów «”. To zdanie jest gołosłowną insynuacją, mającą wzbudzić czujność czytelnika, czy rzeczywiście Wałęsa był taki bohaterski. „

Jaka wersja odpowiadałaby profesorowi historii? Autorzy powinni puścić wodze fantazji w pracy naukowej, tak jak Friszke w swojej recenzji? Może zaproponuje swoją wizję ? Mieli napisać – nie było żadnych rozmów? Na jakiej podstawie panie profesorze? A może część dokumentów dałoby się odzyskać? Kolejne zarzuty – pobieżnie czytam - Sławomira Cenckiewicza – „nie interesuje fenomen dojrzewania Wałęsy jako przywódcy” i „nie zajmują się mechanizmem wyrastania Wałęsy na wielkiego przywódcę”.
Friszke pisze - „Nie znajdujemy (także Cenckiewicz i Gontarczyk nie znajdują) żadnych śladów, które by dawały podstawy do mniemania, że Wałęsa był szantażowany”. A może warto posłuchać Romaszewskiego?  Wyobrażam sobie jaki wrzask by się rozległ na Czerskiej, gdyby autorzy napisali, że jakieś posunięcie Wałęsy świadczy o tym, że mógł decyzję podjąć niesamodzielnie.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Aleksander Bączek Tak się składa, że czytam również wszystkie teksty o tenisie i...
  • @j.k.50 Oczywiście, że boją się jej wpływu na poglądy młodych, panicznie się boja....
  • @Godziemba Witaj Godziembo dobrze byłoby gdyby w tym roku dołączyła do niej Ula, do...

Tagi

Tematy w dziale