Blog
Bez taryfy ulgowej
rekontra
rekontra REAKCJONISTA
186 obserwujących 639 notek 1004170 odsłon
rekontra, 29 lutego 2008 r.

Bajdy pana Wajdy

… Marek Hłasko przed wyjazdem na Zachód powiedział kiedyś w wywiadzie radiowym: „Czego życzyłbym filmowcom polskim? Więcej półinteligentów!"

i mają. Mają hodowlę wyksztaciuchów na szkiełku kontaktowym.

Junona napisała o Wajdzie: „… ugładzony, politpoprawnie przyczesany nestor Wajda. który już niejeden temat-kolos spaprał..„

I jakiś salonowicz dopytuje:

Rad bym poznać przynajmniej jeden (bo jakoś sobie tego "paprania" w ogóle nie przypominam...”

Przypomnijmy co usłyszał Jerzy Narbutt w Oborach z ust samego Antoniego Słonimskiego, „który po powrocie z prapremiery filmowej adaptacji „Wesela", usiadł z nami do kolacji, a zapytany o wrażenia z obejrzanego filmu wypowiedział tylko jedno zdanie: „Ale zawajdał nam Wajda „Wesele"!".

Słonimski - pryncypał Michnika - jest zapewne autorytetem nie tylko teatralnym dla salonowych wykształciuszków?

Zapomnijmy na chwilę o romansie Słonimskiego ze stalinizmem. Narbutt znający go doskonale tak pisze: „ Słonimski, który wprawdzie związał się z sitwą popaździernikowych rewizjonistów, ale który nie miał jednak zamiaru popierać jej szyderstw z polskości – szyderstw, których film Wajdy pasożytujący na „Weselu Wyspiańskiego, mógł być wyrazistym i obrzydliwym przykładem”

A Jerzy Narbutt?

Krzysztof Masłoń (zbieg okoliczności) pisze o nim w ostatniej Rzepie: "...wciąż mało kto słyszał o tym pisarzu przez Waldemara Łysiaka nazwanym największym żyjącym myślicielem polskim, a przez Jerzego Biernackiego „Wielkim Zamilczanym”.

http://www.rp.pl/artykul/96976.html

czytamy u Masłonia

"Nieco wcześniej napisał tekst pieśni „Solidarni”, którą dopiero 2 grudnia 2000 roku Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność” przyjął za swój hymn:

Solidarni

nasz jest ten dzień,

a jutro jest nieznane,

lecz róbmy tak,

jak gdyby nasz był wiek –

pod wolny kraj

spokojnie kładź fundament.

Kto zna ten hymn, a warto pamiętać, że „Solidarność” z 1980 roku liczyła sobie 10 milionów członków? „Ukradziono nam tę rewolucję – pisał Jerzy Narbutt – nie dopuszczając do realizacji stawianych przez „Solidarność” celów. Kosmopolici z KOR, którzy do „Solidarności” wdarli się bocznymi drzwiami, zwekslowali spontaniczny wehikuł historii na boczny tor własnych, ciemnych interesów. To, co obecnie dzieje się w pseudosolidarnościowych kręgach skupionych wokół „Gazety Wyborczej”, jest wszystkim, co kto chce, tylko nie pierwotnym etosem Solidarności”.


Czy kogoś jeszcze dziwi przemilczanie Narbutta? Wracając do Wajdy - Narbutt pomieścił w” Dwóch buntach” felieton "Bajdy pana Wajdy”

„Zająłem się wtedy wyłącznie filmowymi adaptacjami znanych powieści czy nowel, robionych przez Wajdę z nonszalancją, tak w stosunku do oryginału (np. dopisanie końcowej sceny do „Popiołów", nie istniejącej w literackim pierwowzorze), jak w stosunku do ustaleń dokonanych przez nowszą historiografię. Jednak oprócz nonszalancji, jest w tych filmach także wyraźna tendencja szydercza. A ostrze kpiny jest zawsze antypolskie. Jak choćby w znanej, idiotycznej scenie z „Lotnej", kiedy to kawalerzyści polscy atakują niemieckie czołgi uderzając w ich opancerzenia... szablami. To Goebbels, chcąc w opinii światowej ośmieszyć Polskę i Polaków, pierwszy puścił w obieg owo kłamstwo. Czy pan Wajda musiał być tym drugim, który postanowił goebbelsowską fikcję kolportować dalej, widząc przecież, że niczego podobnego w Kampanii Wrześniowej nie było i być nie mogło, gdyż kawaleria polska nie składała się z idiotów? A jednak zdecydował się - choć nikt z rewolwerem w ręku go do tego nie przymuszał.

Następny przykład. Filmowa adaptacja „Popiołów" w swej formule artystycznej trzymała się realizmu. W dziełach o tematyce historycznej realizm wymaga przestrzegania prawdopodobieństwa historycznego, a nie opierania się na pseudohistorycznych plotkach. Nie można też w nich dowolnie kreować prawdy, jak np. w dziełach surrealistycznych, toteż w relacji o wydarzeniach trzeba rygorystycznie trzymać się ustaleń. Inaczej: fakt - poświadczony przez rzetelną historiografię - w odniesieniu do realistycznego dzieła historycznego stanowi swoistą normę negatywną, ograniczając fantazję twórcy. A co tymczasem robi Wajda w swych filmowych „Popiołach"? Tworzy film w konwencji realistycznej, a jednocześnie gwiżdże sobie na dokonane przez nowszą historiografię ustalenie, iż na San Domingo to Francuzi, a nie Polacy, dokonali rzezi na tubylcach. (Przeciwnie, Polacy odmówili wykonania niemoralnego rozkazu, co po pewnym czasie wytworzyło tam zwyczaj noszenia czapek o kroju rogatywki - taki symbol wdzięczności rdzennych mieszkańców za postawę Polaków sprzed lat). Żeromski mógł podać w swym dziele fałszywą wersję wydarzenia, bo do tego sprostowania historycznego doszło dopiero po jego śmierci - ale Wajdy nic nie tłumaczy z jego nieuctwa. A ze względu na wspomniane wyżej „dopisanie" pesymistycznej sceny końcowej, reżyser filmowych „Popiołów" nie może też tłumaczyć się wolą dochowania wierności oryginałowi, zasadniczo niosącemu przecież nadzieję.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Aleksander Bączek Tak się składa, że czytam również wszystkie teksty o tenisie i...
  • @j.k.50 Oczywiście, że boją się jej wpływu na poglądy młodych, panicznie się boja....
  • @Godziemba Witaj Godziembo dobrze byłoby gdyby w tym roku dołączyła do niej Ula, do...

Tagi

Tematy w dziale